Kate
-Harry-
wychrypiałam, kiedy zaczął zbliżać się ustami do mojego dekoltu, a ręka
wędrowała coraz wyżej i wyżej pod sukienką.- Harry, nie.
-Co?
-Chyba nie
sądzisz, że szkolna klasa jest szczególnie romantycznym miejscem, zwłaszcza po tak długiej przerwie. Raczej wyobrażałam sobie to inaczej.
-Ugh, masz racje
słońce, przepraszam.- po raz pierwszy od dawna usłyszałam tak długo wyczekiwany
zwrot w jego wykonaniu skierowany do mnie. „Słońce”. Zawsze tak się do mnie mówił. Na moich ustach pojawił się szeroki uśmiech. Odwzajemnił go i zaraz
pochylił się, by jeszcze raz złożyć pocałunek na moich ustach. Byłam w siódmym
niebie, to co działo się w moim brzuchu było nie do opisania. Jakby ktoś
łaskotał mnie od środka.- Chodź, bo zaczną się niepokoić o salę od chemii.
Wyciągnął rękę,
a ja włożyłam swoją. Idealnie do siebie pasowały, tak czułam. Wyszliśmy cicho i
udaliśmy się w kierunku dudniącej w oddali muzyki. Dziesiątki par wirowały na parkiecie,
wzrokiem szukałam Hani z blondynem, jednak nigdzie nie było ich widać. Może też
znaleźli sobie wolny kącik? Przeszło mi przez myśl. Nie, zdecydowanie nie! Ona
nigdy by się do czegoś takiego nie posunęła. Jest na do za dobra, dlatego tak
ja cenię. Poczułam, że ramie odrywa się od reszty ciała i jest ciągnięte, po
raz kolejny. Harold chyba zdecydował się potańczyć. Proszę, proszę, a od kiedy
to on jest taki śmiały. Wystarczył jeden pocałunek i już powróciła jego dawna rządzą W duchu się zaśmiałam i pozwoliłam pociągnąć. Kręciliśmy się w różne
kierunki w rytm szybkiej muzyki. Co chwilę wybuchałam głośnym śmiechem.
Wszystko się na raz zebrało. A szczególnie to, że jestem tu w tym momencie z
Harrym, którego kocham ponad wszystko. Ten jego uśmiech powodujący urocze
dołeczki, te niesforne włosy co chwila opadające na czoło i zielone oczy, które
przepełnione były wtedy błyskawicami. Patrzyłam prosto w nie. Ciało wykręcało się
na różne kierunki, ale oczy zwrócone były tylko i wyłącznie w jego. Zaraz potem
DJ puścił wolny kawałek... znowu. Przecież jak wychodziłam to też leciał. Ale z
drugiej strony dość długo nas nie było…
-Mogę prosić
szanowną panię?
Uśmiechnęłam się
i oplotłam ręce wokół jego szyi a on złożył swoje na moich biodrach,
przysuwając bliżej. I pomyśleć, że jeszcze 15 minut temu byłam załamana.
Wystarczy jedna chwila w życiu, by zmienić wszystko. I tyczy się to każdego
tematu, nie tylko miłosnego. Położyłam głowę w jego zagłębieniu na obojczyku, a
on swoją przybliżył do mojej, tak że leżał na niej oparty policzkiem.
-Marzyłem o tym już
zaraz po wejściu na pokład tego głupiego samolotu. Wiedziałem, że podjem najgłupszą decyzję.-
odezwał się po jakimś czasie. Oderwałam się, by spojrzeć mu w oczy.- Wybacz, że
pozwoliłem na to.
-Nie byłeś
jedyny, przez ostatnie tygodnie nie myślałam o niczym innym jak o tobie. Ale
nie mogę ci wybaczyć… nie mam czego. Była to nasza wspólna decyzja i
ponieśliśmy jej konsekwencje. Przynajmniej ja poniosłam i to drastyczne.-
zaśmiałam się sztucznie.
-Ale mogłem coś
na to poradzić, mogłem nie dopuścić to tego. – odparł mocno.
-Harry, nie wybaczam
ci. Bo nie jesteś winny i koniec tematu.
-Ale mogłem zacząć
cię odzyskiwać wcześniej, wiele wcześniej!
-No mogłeś, ale
tego nie zrobiłeś. Tak samo jak ja więc koniec tematu!
-Kocham cię.-
spodziewałam się, że zacznie się wykłócać. Ale ta wypowiedź bardziej mi się podobała. Mówił i patrzył na mnie
śmiertelnie poważnie.
-Ja ciebie też,
kochanie. Ja ciebie też.- powtórzyłam i na ‘uwiecznienie’ wcześniej
wypowiedzianych słów złożyłam na jego ustach pocałunek.
-Czy w związku z
tym będziesz moją dziewczyną?
-Harry… myślałam,
że…- nie dokończyłam słów, które zamierzałam wypowiedzieć. Widziałam jak na
mnie patrzy, widziałam, że teraz wszystko bierze jak najpoważniej i nie ma
żartów.- Tak Harry, oczywiście, że zostanę. Już zostałam.
-Skoro teraz
wszystko jest już jasne i nie będziemy się później martwic o to, że coś nie
zostało wypowiedziane, a powinno możemy... WRÓCIĆ DO POPRZEDNIEJ CUDOWNEJ
RZECZYWISTOŚCI.- zaczął się śmiać wniebogłosy, a ja wiedziałam, że od tej
chwili wrócił stary niepoważny Hazza sprzed nieprzyjemnego zdarzenia na
lotnisku.
Hania
Około 4 rano
poczułam niemiłosierne zmęczenie i nie marzyłam o niczym innym jak o powrocie
do domu i pójściem spać. Delikatnie zasugerowałam to Niallowi a on momentalnie
się zgodził. Chyba i on nie należał już do całkiem przytomnych. Wykazałam się przytomnością umysłu i
uświadomiłam blondynowi, że nie mamy jak wrócić. Harry nie wiadomo gdzie się
pląta, a o taksówkę o takiej porze łatwo nie będzie.
-Louis mnie
zabije.- mruknął wybierając telefon do przyjaciela.
-Mój
najukochańszy bracie, co porabiasz?- zaczął jak najsłodszym głosikiem blondyn.
-A jak myślisz
ty cholerny wrzucie na tyłku!- nawet ja słyszałam wrzaski, za dnia jest to
istne rozczulające dziecko, w nocy… budzi się potwór.- Czekam aż mój ulubiony
kompan z zespołu zadzwoni i poprosi o dostarczenie do domu z imprezy, na którą
nie zostałem nawet zaproszony!
-Ooo… Bardzo mi
przykro. To jak za ile będziesz?
-Do widzenia!-
rozłączył się.
-Będzie za 20
minut.- uśmiechnął się niczym niewzruszony Irlandczyk.
-Ale przecież
wyraźnie powiedział, że NIE przyjedzie.- patrzyłam na niego zdezorientowana.
-Nic takiego nie
mówił. Przyjedzie.
-Nie przyjedzie!
Przecież znam go! Nie ruszy tyłka z łózka za nic!- zaczynałam się wściekać
-Chyba znam go
lepiej, przyjedzie uwierz.- cały czas przekonywał mnie ze stoickim spokojem.
- O co zakład?-
to była wygrana bitwa.
-Jeśli
przyjedzie za 20 minut to przez tydzień będziesz gotowała mi trzy posiłki
dziennie.
-Że co?!
Tydzień?!
-Przecież jesteś
pewna, że NIE przyjedzie… A, i skoro musisz mi gotować przez tydzień to i musisz
ze mną mieszkać przez tydzień.- uśmiechnął się zadziornie
-Zakładając, ale tylko zakładając, że przyjedzie to zgoda, ale
jeśli NIE przyjedzie to ty…przez tydzień będziesz za mnie robić wszystkie
lekcje z angielskiego, matmy, historii no i może z biologii.- to będzie
przyjemny tydzień.
-Ile?!
- No co?!
Przecież jesteś pewny że przyjedzie, a przypominam, że zostało już tylko 15…
***
Po 20 minutach
rzeczywiście ktoś przyjechał. Jak zobaczyłam znajomy samochód to jednocześnie
poczułam ulgę, że zaraz będę w domu i wściekłość, ze przez następny tydzień
jestem zmuszona gotować blondynowi.
-Wsiadajcie
balowicze.-usłyszałam głos… Liama.
-Liam?!-
chciałam się na niego rzucić i zacząć całować jego ręce.- Nawet nie wiesz jak
się cieszę, że to ty!- wrzasnęłam.
-Aż tak nie
przepadasz za Lou? Nareszcie nie jestem jedyny!
-Nie po prostu
przez tydzień mam wolne od prac domowych.- powiedziałam triumfalnie sadowiąc
się obok rozbawionego bruneta.- Założyłam się z Niall’em, ale nie ważne. Jedźmy
do domu, błagam.- mówiłam jednocześnie ziewając.
-A tak właściwie
to czemu zawdzięczamy twoją obecność?- burknął Irlandczyk.
-Też cię kocham.
Lou zachodząc na dół zobaczył mnie oglądającego film i kazał po was jechać.
Byłem wielkoduszny i się zgodziłem.
***
Całą niedziele
spędziłam u chłopaków. To znaczy głównie spałam. Obudziłam się koło drugiej po
południu. Schodząc na dół Zayn powitał mnie i pochwalił na dobrze wykorzystany
ranek i żalił się, że i on by tak chciał. Do siebie wróciłam dopiero późnym
wieczorem, wcześniej ustalając z Niall’em o której musi się u mnie codziennie zjawiać,
by wypełniać zadanie. Zupełnie załamany pożegnał się ze mną. Następnego dnia w
szkole powitała mnie niedawno poznana dziewczyna Nelly*. Zapytała się mnie czy
nie mogłabym jej pomóc w szukaniu klasy. Z przyjemnością się zgodziłam. Wydawała
się taka miła i zagubiona. Na każdej przerwie jakimś cudem mnie znajdywała i przesiedziałyśmy
je gadając. Głównie ona mi o sobie opowiadała. Pochodziła z Wietnamu. Jej
ojciec, który jest handlarzem postanowił spróbować szczęścia w innym kraju i
przeprowadzili się do Londynu. Miała tylko jego. Matka odeszła jak była małym
dzieckiem. Od zawsze uchodziła za nieśmiałą i nie potrafiła nawiązywać nowych
znajomości. Ja opowiedziałam jej moją ‘historię’ i zapewniłam, że jak się tu
przeprowadzałam to nawet nie przeszło mi przez głowę, że znajdę takich wspaniałych
przyjaciół jakich mam teraz. Po szkole rozeszłyśmy się każda w innym kierunku,
poczułam, że nawiązuję z nią w jakimś stopniu więź. Naprawdę ją polubiłam. Po
zjedzeniu obiadu nie wiedziałam co mam robić. Wieczorem miał przyjść Niall do
pracy, której ja nie miałam. Zastanawiałam się gdzie jest i co robi Kate. W szkole
jej nie widziałam. Czy aż tak zaszaleli z Harry’m? Jego wczoraj w domu też nie
widziałam.
Gdzie się podziewacie?
Moja ciekawość
wzięła górę i napisałam do Harolda.
-cie? Jestem sam.
Jasne, nie ściemniaj.
No naprawdę! Siedzę u siebie w pokoju! Jak
chcesz to dzwoń do Liama. Mam alibi!
W takim razie
gdzie podziewa się Kate.
Wagary? Kac? Miłość?
Natychmiast
chciałam się dowiedzieć od Kate. Nie znoszę czegoś nie wiedzieć, muszę mieć zawsze
wszystko pod kontrolą. To znaczy, że muszę wiedzieć gdzie kto jest i czy na
pewno wszystko jest w porządku. Normalnie to blondyna przy pierwszej lepszej
okazji zaczęła by trajkotać.
Dom najlepszej przyjaciółki :3
Nie zrozumiałam
o co jej chodzi. W tym samym momencie usłyszałam dzwonek i walecie w drzwi. Ach
tak, teraz już wszystko rozumiem.
-Czemu nie
raczyłaś pojawić się dziś w szkole?- chciałam wiedzieć.
-Jak to? Nie
słyszałaś?
-Czego?
Kate weszła do
przedpokoju i zaczęła zdejmować z siebie liczne warstwy ubrań. Zaczynałam się niecierpliwić.
-No czego?
-No dyr
powiedział, że dziś tak właściwie to nie ma sensu przychodzić do szkoły, bo i
tak nic się specjalnego nie będzie działo, i że możemy sobie zrobić wolne.
-Nie. Nie. Wiedziałam.
A. Kiedy. Był. Łaskaw. To. Mówić.
-Jakoś tak pod
koniec imprezy.- machnęła ręką.
-I nie byłaś mi
łaska powiedzieć?!
-Oj nie
gorączkuj się już tak, byłam zbyt rozkojarzona.- powiedziała unosząc przy tym
jedną brew wysoko z miną typu ‘If you
know what I mean’
-A właśnie! I
CO?!
-Co co?- bawiła
się.
-Wredota!
W końcu udało mi
się przekonać ją… choć nie, nie przekonać. Ona chciała mi to wszystko opowiedzieć
tylko najpierw jej zachcianką było to, bym płaszczyła się przed nią. Po moich
licznych błaganiach, klękaniach i
modleniach ‘uległa’ i opowiedziała
od początku do końca. Podskakiwałam, chichotałam i szczerzyłam się jakbym to ja
właśnie zeszła się ze swoim byłym. Byłam tak dumna z Harolda, ładnie to
rozegrał i wykorzystał moja malutką pomoc. Ta ich kłótnia w klasie, a potem całus.
-Tak w ogóle to
przepraszam, że tak wparowałam, ale nie miałam pojęcia gdzie jesteś i zaczęłam
się niepokoić, że może postanowiłaś opuścić miejsce imprezy. Mam nadzieję, że
nie przeszkodziłam.- odezwałam się kiedy udało nam się już opanować śmiechy,
chichy, skakanie i bieganie po całym pokoju.
-Nie ma sprawy
kochana.
-Ale za bardzo
nie rozrabialiście?- spytałam podejrzliwie.
-Serio? Serio?!-
oburzyła się.- Myślisz, że takie rzeczy będę robiła w klasach szkolnych? Tak
nisko jeszcze nie upadłam!
-Dobra, dobra
nie bulwersuj się. Ale znając Harry’ego wszystkiego można się spodziewać.
Włączyłyśmy
sobie film i z kocem i herbatką zasiadłyśmy na kanapie opierając się o siebie
plecami. Uwielbiam oglądać z nią komedie. Przez cały czas nie mogłam powstrzymać
się od śmiechu. Po drodze wylałyśmy resztkę napoju na koc, co wyglądało jakbym
nie zdążyła do łazienki. Niczym nie przejęta dziewczyna śmiała się jeszcze
głośniej. Opowiedziałam jej też o nowej dziewczynie Nelly. O tym jak ją
poznałam i o tym, że spędziłam z nią dzisiejszy dzień i bardzo polubiłam.
-Tylko uważaj,
Azjaci są podstępni.- ostrzegła mnie śmiertelnie poważnie.
Wybuchnęłam
głośnym śmiechem, ale jako jedyna. Dziewczyna mówiła poważnie, patrzyła na mnie
surowo.
-Nie gadaj głupot.-
odparłam.
-Tylko, żeby nie
było. Ostrzegałam.
-No okej, okej.
Będę się strzegła podstępnej, małej Nelly, która się wszystkiego boi, a
najbardziej ludzi.
-Ty też się ‘bałaś’
a popatrz co wyrosło.- zmierzyła mnie wzrokiem z góry na dół.
-Co wyrosło? No
co?!
-Pewna siebie
dziewczyna Nialla Horana, przyszłego bożyszcza nastolatek i najlepsza
przyjaciółka Harry’ego Stylesa jak wyżej.- wytknęła język.
-O ty! Grabisz
sobie! A propos Harry’ego, podesłał mi jedną świetną myśl.
-No?
-Cobyśpowiedziałanatobyśsiędomniewprowadziła?-
czemu ja się stresuję? Przecież to moja najlepsza przyjaciółka.
-Mimo niesamowicie
szybkiego tempa twej wypowiedzi udało mi się nadążyć. Mówisz poważnie?-
patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami.
-No skoro Maja
mieszka z Mat’em to… czuję się dość samotnie w tym dużym domu.
-Bez przesady
nie jest taki duży.-mruknęła.
-To przenośnia.-
burknęłam.
-A Maja nie
miałaby nic przeciwko?
-Nie, czemu?
Raczej by się cieszyła.
-A między wami…
już okej?
-Taaaak. Nie
mówiłam ci. Oczywiście zapomniałam. Wszystko dzięki twojemu nieskazitelnie
dobremu chłopakowi. Ogólnie już ze wszystkimi polskimi sprawami radzę sobie
dobrze. Ale teraz nie czas na tę rozmowę.
-Jestem bardzo
mile zaskoczona, ale najpierw muszę pogadać z ojcem.-odparła zmieszana.
-Rozumiem, nie
ma sprawy. Zaczekam.-uśmiechnęłam się i zwaliłam na Kate, mocno ściskając.-
Wiesz, że cię kocham?
-Hahah, wiem.
-A nie
przypadkiem mnie?!- dało się słyszeć głos Nialla z przedpokoju.
Zerwałam się z
kanapy i pobiegłam by go zobaczyć. Rzuciłam na szyję i mocno przytuliłam.
-Jak wszedłeś?
-Naucz się, że
drzwi mając zamki. To jak co tam dla mnie masz na dzisiaj?
-Dziś niedużo,
tylko angielski.
Popędziłam do
pokoju po zeszyt, jednocześnie słysząc rozmowę gratulacyjną Irlandczyka z Kate.
Wieści szybko się roznoszą. Pomyślałam. Wróciłam i rzuciłam w stronę chłopaka i zeszyt,
wyjaśniając blondynie zaistniałą sytuację. Po pewnym czasie stwierdziliśmy, że
jesteśmy głodni i zamówiliśmy pizze. Po krótkim czasie wszyscy zajadaliśmy się
włoskim daniem. Późnym wieczorem dwójka gości wyszła i udali się każdy w swoją
stronę. Kate obiecała, że postara się jak najszybciej pogadać z ojcem w stanie
trzeźwym. Odparłam jej, żeby się nie spieszyła i że ja będę czekać tyle ile
trzeba. Cały czas jednak miałam wrażenie, że nie do końca jest przekonana do
tego pomysłu. I po ci było tak wyskakiwać z tą propozycją , po co?! Życie to
nie książka! Karciłam siebie przez najbliższe godziny.
*Nelly, dziewczyna, która pojawiła się już jakiś czas temu, a potem 'nie wykorzystywałam jej' [rozdział 32, przyp.]
~~~~
Ostatnio nie mam żadnych pomysłów, tylko kreuje się epilog, mam go już właściwie całego zaplanowanego i już nie mogę się doczekać co będziecie o nim myśleć ;p Coś tam może uda mi się wykombinować z tą Nelly, ale niczego nie obiecuję. Dlatego na tą chwilę dostajecie... to gówno za przeproszeniem. Żadnej akcji, nic tylko zwykłe życie. Naprawdę nie wiem w co ręce pakować ;p Ale dość narzekania.
Błędy, błedy i jeszcze raz błędy przepraszam z nie.
Jeszcze dziękuję małej mi i Jawelce za nominacje, ale chyba drugi raz nie będę się bawiła :) Haha mała mi też nie wiem czy tak można, ale who care? xD
Pozdrawiam
Han*
świetny :) czekam na nn :D więcej Nialla i Hani :D
OdpowiedzUsuńWpadłam tutaj przypadkie,ale szkoda,ze już masz zamiar zakończyć to :)
OdpowiedzUsuńDziewczyno piszesz świetnie,od razu się wciągnęłam to i z przyjemnością przeczytam kolejne rozdziały :)
Piszesz lekko ,aż się chce czytać :)
Nie mogę się doczekać następnego xx
Zapraszam do mnie www.sameemistakess.blogspot.com :) Liczę,że wpadniesz i skomentujesz :)
Wspaniale! Aww,Niall i Hania *.*
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwoscia,na nastepny rodzial :D!
Świetne!Przeczytałam dziś wszystkie rozdziały.Kiedy następny?
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, świetny PISZ DALEJ!!!
OdpowiedzUsuń